Witajcie!
W najbliższym czasie będę prowadzić trochę koczowniczy tryb życia pomiędzy mieszkaniem a domem rodzinnym, gdyż moi rodzice wyjechali i opiekuję się domem i ogródkiem, choć ogrodniczka ze mnie żadna. Cała ta sytuacja ma jeden ogromny plus - kuchnia w domu rodzinnym na wyłączność 😍 Chcę eksperymentować, uczyć się i rozwijać skrzydła, bo mam tam naprawdę sporo możliwości w porównaniu do kuchni w moim mieszkaniu - zaczynając od wielkości, poprzez różne przyrządy/ akcesoria kuchenne 😅 kończąc na zapleczu z przeróżną suchą żywnością, niemal jakbym była w sklepie (to taka fiksacja mojego ojczyma, który bardzo lubi mieć w zapasie wszelkie makarony, ryże, grochy, fasolki i inne przydatne składniki). Zamierzam jak najlepiej to wykorzystać! Wczoraj miałam dzień tortilli. Co prawda tylko w dwóch wydaniach, bo później wracałam do mojego Niuńka💖


Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się, że "picka" na tortilli może być aż tak dobra, i że to się tak da jeść jak zwykłą pizzę i... nie opada 😅 Istnieje duże prawdopodobieństwo, że zainteresuje Was kaloryka: wrap ze śniadania miał dokładnie 303 kcal a ta pizza 346 kcal. Z kolei mój wczorajszy dzień zamknęłam z bilansem ok. 900 kcal.
Natomiast dzisiaj mam już na koncie 329 kcal, dzięki wspaniałej owsiance, która jest prowokatorem tego posta 😎Nie mam w tym mieszkaniu odpowiedniej miseczki, żeby się to ładnie prezentowało i nie robiłam tego zdjęcia z zamiarem publikowania, więc wybaczcie jego prostotę i niewyjściowość 😅💩
W każdym razie, gdy zaczęłam jeść i poczułam jakie to jest ZAJEBISTE, od razu zechciałam się z Wami podzielić. To najlepsza owsianka jaką zrobiłam, a w ostatnim czasie było ich naprawdę sporo. Nie do końca wiem, co zrobiło taką robotę, chyba połączenie wszystkiego ze sobą.
A więc:
-> na spód miseczki dałam rozgniecionego banana (prawie całego, kilka plasterków zostawiłam na górę)
-> do płatków owsianych dodałam łyżeczkę erytrolu, napój migdałowy, trochę wody i około 7/8 g BUDYNIU CZEKOLADOWEGO! (pierwszy raz tak zrobiłam)
-> podgotowałam to chwilę na średnim ogniu, ciągle mieszając, aż zgęstniało i wlałam do miseczki
-> w środek powkładałam mrożone maliny, które szybko się roztopiły dzięki tej gorącej masie
-> na wierzch dałam resztkę banana, jeszcze kilka malin, siemię lniane oraz masło orzechowe
MOJE KUBKI SMAKOWE OSZALAŁY 😍
Wczoraj w końcu poszłam po skierowanie na morfologię z tsh i lekarz dorzucił mi jeszcze potas i żelazo pod kątem anemii... Robię te badania u siebie na wsi, więc kobita zapisała mnie na pobranie krwi dopiero na 17 września! Ale w sumie nie spieszy mi się.
Waga wciąż utrzymuje się na 55,8, lada moment przyjdzie okres. Te 55 z przodu naprawdę wygląda i brzmi ładnie, ale odnosząc się do komentarza Aanderand, że z taką wagą i wzrostem muszę być "naprawdę szczuplutka", niestety nie ;c Wydawało mi się, że jak osiągnę taką wagę to będę już wyglądać naprawdę szczupło. Czasem, gdy ubiorę się ładnie i odpowiednio zapozuję - tu wystawię nóżkę, tam nieco wciągnę brzuch, czy wypnę pupę - wyglądam naprawdę fajnie, ale gdy stoję przed lustrem w bieliźnie to wydaję mi się, że nawet nie jestem w połowie do tego, jak chciałabym wyglądać 👎
Lecę trochę ogarnąć mieszkanie,
Trzymajcie się!